Przetestowałam Lensbaby Composer Pro Sweet 50!

Czy warto porzucić autofocus dla odrobiny magii?

Jakiś czas temu szukając czegoś nowego co mogłabym wnieść do swojej fotografii pojawił mi się w głowie pomysł zakupu obiektywu Lensbaby, ale przed zakupem zwyciężył rozsądek i stwierdziłam że wypożyczę go do testów.

Ale od początku, co to w ogóle jest?

Lensbaby to marka, która ma w swoim katalogu kilka lub nawet kilkanaście obiektywów, dzięki którym możemy osiągnąć efekty bardzo odmienne od klasycznych zdjęć. Lensbaby sweet 50 to przede wszystkim magiczne rozmycie, piękny miękki obraz i zabawa z selektywną ostrością oraz kątem pochylenia, gdyż jest to obiektyw typu tilt-shift.

To była moja pierwsza styczność z manualnym obiektywem, i muszę powiedzieć że naprawde wymaga sporo wysiłku i cierpliwości ręczne ustawienie ostrości zwłaszcza przy maksymalnie otwartej przysłonie. Obiektyw jest bardzo czuły, nawet minimalne ruchy pierścieniem obiektywu zmieniają całkowicie to co powstaje w naszym kadrze. Dzięki niemu trochę poczułam klimat dawnej fotografii, zrobienie dobrego zdjęcia, albo raczej takiego które będzie nas satysfakcjonowała wymaga dużej precyzji, wielu prób. Myślę, że jest to ten rodzaj sprzętu, który zaczyna się kochać po tygodniach a może i miesiącach użytkowania i z każdym udanym zdjęciem więcej coraz bardziej przekonuje nas do siebie.

Pierwsze wrażenie

Co na pierwszy rzut oka zwraca swoją uwagę? Obiektyw jest bardzo lekki i poręczny, Dodatkowo ma mocowanie RF więc nie musiałam używać adaptera, więc to na pewno duża zaleta.

Testowałam obiektyw zarówno w domu, jak i w plenerze podczas sesji ciążowej.

Zrobiłam kilkanaście zdjęć tulipanów i te zdjęcia naprawdę mi się podobają! Efekty jakie udało mi się uzyskać sprawiły że na zdjęciach z pozoru zwykłych kwiatów zadziało się coś ciekawszego, coś co na dłużej zatrzymuje wzrok.

Zabrałam też sweet 50 na sesję ciążową w plenerze. Miałam bardzo dużo frajdy próbując uzyskać jakiś ciekawy efekt przy zdjęciach portretowych, mimo wielu kadrów gdzie ostrości nie udało mi się ustawić tam gdzie bym chciała, powstało kilka, które stanowią uzupełnienie klasycznych zdjęć.

Takie kadry wyczarowałam z obiektywem Lensbaby Sweet 50

Na pewno chciałabym go jeszcze przetestować  podczas sesji w studio, wykonać zdjęcia portretowe, kobiece. Nie ukrywam, że dużą inspiracja są dla mnie w tym obszarze prace Aleksandry Zaborowskiej, dzięki której w ogóle dowiedziałam się o tych obiektywach.

Polecam sprawdzić portrety Oli, na pewno będziecie w stanie odróżnić, które zdjęcia  zostały wykonane tym obiektywem!

Praca z nim wymaga na pewno wielu prób i cierpliwości, uzyskanie odpowiedniej ostrości bywa kłopotliwe i wymaga od modeli niemal bezruchu, ale ma to swój urok i można poczuć klimat dawnej fotografii.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że nie jest to obiektyw którym stworzycie całą sesję, ale może być narzędziem dzięki któremu stworzymy coś innego, ciekawego i dopełnimy klasyczne kadry.

Czy kupię sobie obiektyw Lensbaby? Na ten moment nie, ale w przyszłości nie wykluczam. Ciągnie mnie do niego i do eksperymentowania z efektami jakie możemy uzyskać i na pewno będę chciała jeszcze kiedyś do niego wrócić, a także przetestować inne obiektywy tej marki.

A jak jest u Was?  Wolicie techniczną perfekcję i ostrość „od krawędzi do krawędzi”, czy zdarza Wam się czasem zaryzykować dla takiego artystycznego klimatu? Dajcie znać, czy mieliście już w rękach Lensbaby, a jeśli nie – to czy po moich zdjęciach kusi Was, żeby go przetestować!

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *